poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wysuszacz Sally Hansen Insta-Dri

Sally Hansen Insta-Dri Anti Chip Top Coat


Muszę się Wam przyznać, że do tej recenzji szykowałam się naprawdę długo. O tym produkcie wspominałam już na blogu parę miesięcy temu. Doszłam do wniosku, że dość już tego czekania. Zapraszam :)

Plusy:
+ nadaje błysk świeżo pomalowanym paznokciom, wyglądają naprawdę o niebo lepiej (nawet  takie najtańsze za 3 zł)
+ przedłuża trwałość lakieru - nie dużo, ale jeden dzień to zawsze coś
+ wyrównuje smugi - Jeżeli po pomalowaniu lakier nie wygląda do końca estetycznie, ten Top Coat zupełnie zmieni jego oblicze ;)
+ przyspiesza wysuszanie - Naprawdę to robi. Nie jest to 30 sec jak obiecuje producent, ale po 5/10 minutach możemy robić wszystko (oczywiście jeżeli nasz lakier pod spodem jest w miarę dobry - ze starymi glutami była ciężko)
+ konsystencja - Jak woda, bardzo leista. Idealna do malowania jeszcze mokrego lakieru.
Minusy:
- cena/dostępność - Jedno po prostu wyklucza się z drugim. Top coat możemy kupić w Naturze i niektórych Rossmannach. Kosztuje wtedy 30 zł. Na allegro znajdziemy go za około 15 zł. Tylko zamawianie przez internet zawsze jest większym kłopotem niż pójście do drogerii (przynajmniej dla mnie)
Podsumowując jeżeli macie możliwość zamówić go przez internet to naprawdę warto. Za 30 zł w drogerii już bym się zastanowiła, ale jeśli cena nie jest dla was problemem to kupujcie ;)

Ocena:
4+/5



niedziela, 31 marca 2013

Mało wielkanocnie, bo maślano :)

Cześć,
Jak pewnie zauważyliście (albo raczej -łyście) nie bywałam tutaj za często przez ostatni miesiąc. Szczerze mówiąc nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Co najwyżej ważniejsze zajęcia niż pisanie postów ;) No i miałam lekki "odrzut" od kosmetyków. W czasie zakładania bloga miałam na ich punkcie naprawdę lekkiego świra, a w tej chwili zatrzymałam się właściwie na zupełnej podstawie. Dzisiaj jednak postanowiłam coś zmienić. Tak więc siedzę z maseczką na twarzy (Ziaja regenerująca) i wreszcie tworzę dla was posta. Serdecznie zapraszam do czytania ;)


Masło do ciała Ziaja z bio olejkiem arganowym



Muszę się przyznać, że gdyby moja mama nie zakupiła tego kosmetyku pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi. Ale skoro już stał w łazience, to ... czemu nie? ;) Spróbowałam raz, drugi, trzeci, (czwarty i piąty pewnie też ;P) i myślę, że jestem gotowa do wydania opinii.



Plusy:
+ zapach - Bardzo delikatny i naprawdę ładny. Nie jestem w stanie go określić, ale cieszę się, że nie jest intensywny, bo zasypiając mógłby mi to przeszkadzać.
+ opakowanie - Proste,  estetyczne, poręczne. Tak jak zawsze Ziaja. Chyba nie ma nad czym się rozwodzić ;)
+ konsystencja - Typowe masełko, czyli to, czego oczekujemy.
Minusy:
(brak)


Plus/Minus:
+/- nawilżenie - Dobre, ale nie rewelacyjne. Może być.
+/- wchłanianie - Nie jest źle, ale nie można powiedzieć, żeby wchłaniał się szybko.
+/- cena - Dość standardowa jak na masło.


Ogólnie produkt fajny, godny polecenia. Jeśli ktoś nie ma bardzo, bardzo suchej skóry powinien się sprawdzić. 

Ocena:
4/5


no i Wesołych Świąt Wielkiej Nocy! ;)

poniedziałek, 18 marca 2013

Smakowity poprawiacz humoru

Siedzę tak sobie przed laptopem z płatkami i jogurtem (już zjedzone!), na plecy narzuciłam polarowy kocyk, na stopach ciepłe skarpetko-kapcie i co? Pomyślałam, że napiszę dla Was posta. Jakoś ostatnio nie mam czasu i pojawiają się coraz rzadziej, więc jak naszła mnie chwila lenistwa wypadałoby ją jakoś spożytkować.

Dzisiaj o pewnym smakołyku, który umila mi tę ponurą porę roku. Niby wiosna idzie, ale mam wrażenie, że śnieg jeszcze spadnie... i to nie raz :( Powracając do sedna sprawy zimą są naprawdę powody, aby poprawiać sobie humor. No bo skoro pogoda nie pozwala, od słodyczy można nabawić się... wyrzutów sumienia ;) to co nam zostaje? Kosmetyki - a jakże! A najlepiej te, od których zapachu aż ślinka leci. Takim właśnie produktem jest...


Gruboziarnisty peeling do ciała Joanna - Soczysta malina



Na kosmetyk ten natknęłam się zupełnie przypadkiem. Z nudów wąchałam po kolei wszystko, co wpadnie mi w ręce, aż  w pewnym momencie mój nos rzekł "Stop! Musisz to mieć!". No i jak mogłam nie posłuchać ;)


Oprócz prześlicznego zapachu malinowej gumy mamby, peeling bardzo ładnie radzi sobie ze złuszczaniem skóry. Jest mocniejszy niż te małe Joanki, ale płatami naskórka nie zdziera ;) Taki w sam raz. Opakowanie jest bardzo wygodne i naprawdę ładne.
A jeśli chodzi o konkrety, to cena wynosi około 10 zł (ja kupiłam właśnie za tyle w Auchanie). Objętość - 200 ml.


Podsumowując produkt naprawdę godny polecenia. Daję mu...


5/5

sobota, 9 marca 2013

AND THE WINNER IS....

Nadszedł ten dzień... Czyli koniec mojego pierwszego rozdania i ogłoszenie wyników. Bez przedłużania...




czyli...



Serdecznie gratuluję!
Jeżeli w ciągu 3 dni nie dostanę od Ciebie e-maila z adresem, zostanie wylosowana kolejna osoba.

sobota, 2 marca 2013

Luty? Zdenkowany!

Jak co miesiąc przychodzę do Was z kolejnym denkiem. Nie ma za wielu produktów, bo ostatnio zużywam je dość regularnie. Tak więc zapraszam na garstkę mini-recenzji :)




Żel-krem do mycia twarzy (cera sucha i wrażliwa) Nivea - Cery takowej nie posiadam i nadal nie jestem w stanie rozwikłać zagadki, dlaczego kupiłam ten produkt. Skórę pozostawia naprawdę gładziutką i miłą w dotyku, jednak parafina jest na trzecim miejscu w składzie i miałam wrażenie, że wyskakiwały mi po nim wypryski. Wykończyłam stosując jak żel pod prysznic, ale niezbyt dobrze się sprawdził.
Czy kupię ponownie? Nie

Szampon hipoalergiczny Physiogel - Ten szampon to chyba jakiś żart. Prawie zupełnie się nie pienił, włosy po umyciu zdawały się nadal przetłuszczane, skóra głowy swędziała, zapach miał okropny, a SLS i tak w składzie! Nawet do mycia pędzli się nie nadawał.
Czy kupię ponownie? Na pewno nie!

Antyperspirant Magnolia Mark&Spencer -  Dostałam w prezencie, bo sama nie kupiłabym takiego produktu w sklepie z ubraniami. Ani dobry, ani zły. Średniaczek. Zapach po jakimś czasie zaczął mnie irytować.
Czy kupię ponownie? Nie



Masło do ciała z wanilią (odżywcze) Joanna Naturia - Średniak. Mocno nie nawilżał, nie wchłaniał się bardzo szybko. Ale jeśli ktoś lubi takie słodkie zapachy to godny polecenia - zostaje na skórze. Mi na tę porę roku odpowiadał, ale używałam lepszych.
Czy kupię ponownie? Raczej nie

Krem do twarzy 5% Urea Isana Med - Następny produkt nieodpowiedni do mojego typu skóry. Używałam go do rąk. Ładnie pachniał i dobrze się sprawdzał.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

Krem na noc przeciw wypryskom Nivea Visage - Wyrzucam prawie pełnie opakowanie, bo jest już daaaaaaaawno po terminie. Przykład kremu, który nic nie robi.
Czy kupię ponownie? Nie

...i próbeczka Nivei Soft. Może kiedyś się skuszę na pełne opakowanie...


Tusz do rzęs Super Magnify Avon - Kupiłam na promocji za 15 zł. Pierwszy tusz, którego zaczęłam używać codziennie. Dawał ładny, delikatny efekt. Lekko się kruszył. Nie był zły, ale używałam lepszych.
Czy kupię ponownie? Nie


Błyszczyk do ust Fruit Garden Eveline (Cafe Latte) - Prawie go nie używałam, a już dawno po terminie. Wyrzucam jakieś 70%.

Czy kupię ponownie? Nie



Jak widzicie luty jakoś mnie nie zachwycił jeśli chodzi o zużyte produkty. Może w marcu będzie lepiej ;>

czwartek, 21 lutego 2013

Lidlowy zmywacz do paznokci z pompką

Zmywacz do paznokci Cien Classic


Do zakupu tego zmywacza zachęciła mnie pompka i oczywiście cena. Porównuję go ze zmywaczem z Auchana - chyba moim ulubionym. 

Zapach - Zadziwiające, ale nie śmierdzi aż tak bardzo jak inne typowe zmywacze. Nawet znośny. +
Opakowanie - Pompka wydawała mi się rewelacyjnym rozwiązaniem, ale akurat tej zdarza się rozpryskiwać na boki zmywacz podczas aplikacji na wacik. Nie jest źle, ale czasem to przeszkadza. +/-
Zmywanie - Dobrze sobie radzi. Nie ma problemów, ale ten z Auchana jest chyba lepszy. +
Efekty uboczne - Czyli wysuszanie skórek i nieprzyjemne uczucie chłodu na skórze. Pod tym względem bardzo niefajnie. Błonki i skórki na paznokciach wyglądają po jego użyciu nieestetycznie, a uczucie zimna bardzo mnie denerwuje. -

Podsumowując nie jest zły, ale rewelacyjny także nie. Spodziewałam się czegoś lepszego.

Ocena:
3/5




+ JEJ, DZIĘKUJĘ! : )
 

niedziela, 17 lutego 2013

Gołębi błękit na paznokciach

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jeden z moich prezentów urodzinowych mianowicie lakier Essence Colour&Go w kolorze 127 i love bad boys. Szczerze? Nie wiem co ta nazwa ma do koloru ;) Ja raczej określiłabym go gołębim błękitem z (naprawdę ledwo widocznymi - a szkoda) niebieskimi drobinkami.


Lakier ten, tak jak przystało na nową serię Essence, ma bardzo wygodny pędzelek. Aplikacja jest bezproblemowa, nie smuży. Odpowiednie krycie uzyskuje się po dwóch warstwach. Schnięcie w normie (ale i tak zawsze używam Insta-Dri Sally Hansen). Trwałość jeszcze nie jest mi znana, ale pewnie będzie taka jak innych lakierów - około 3 dni.


I co sądzicie? Przypadł Wam do gustu taki nietuzinkowy kolor?

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...