poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nocne niebo pełne gwiazd

... czyli Sylwestrowy mani Blueeyed


Długo nie wiedziałam co włożyć na Sylwestra. Nie miałam żadnego pomysłu, ale jakoś się tym nie przejmowałam. W sobotę po ciastku w kawiarni, razem z koleżanką postanowiłyśmy zajrzeć do centrum handlowego - tak po prostu się przejść. Będąc w New Yorkerze zauważyłam przecenę na kilka sukienek. Pomyślałam - czemu nie, warto spróbować - i stało się, wyszłam ze sklepu z kiecką w kolorze fuksji. W końcu aż szkoda nie kupić, skoro kosztuje 40 zł ;) 

Już za dobre kilka godzin wychodzę z domu i chciałabym pokazać Wam moją prepozycję Sylwestrowego mani. Posłużył mi lakier FLASH, który już pokazywałam i Golden Rose Miss Selene o numerku 162. Szczerze mówiąc ten drugi lakier mam już od doooobrych paru lat. Kupiłam jeszcze jako mała wielbicielka brokatu i różu. Nawet nie spodziewałam się, że kiedyś go użyję, a tu proszę - jestem zachwycona :)


Dodaję jeszcze zdjęcie 
sukienki dla ciekawskich ;)
( aby powiększyć wystarczy kliknąć)

Jest to ostatni wpis w tym roku, także chciałabym Wam 
życzyć spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia, miłości, radości i właściwie wszystkiego czego sobie zażyczycie :)
Oby nowy roku 2013 był co najmniej! tak udany jak 2012!

niedziela, 30 grudnia 2012

Bo warto jest zaglądać czasem do Biedronki...

Wstąpiłam dzisiaj na chwilę do Biedronki i co zobaczyłam? Stoisko Bell i mnóstwo ślicznych kosmetyków. Nie mogłam się powstrzymać, tak samo jak moja mama i kupiłyśmy 2 róże (jeden będzie używany jako bronzer ze względu na swój kolor) i ciemno różowy lakier. Potem zauważyłam pomadki Oeparolu w trzech zapachach i nowy szampon Garnier Fructis. Nie przepadałam za szamponami Garniera, ale ten nie ma SLS i postanowiłam spróbować.





No więc jeżeli was coś zainteresowało - pędźcie szybko do Biedronki, bo ceny są naprawdę świetne. Swoją drogą używałyście któregoś z tych produktów?

Grudniowy Projekt Denko

W tym miesiącu nie udało mi się zużyć jakiejś ogromnej ilości produktów, ale i tak jestem zadowolona. Jak zawsze w Projekcie Denko chciałabym się z Wami podzielić krótką opinią na temat każdego z kosmetyków.

Żel pod prysznic Stara Mydlarnia - Tak właściwie był to prezent, który moja siostra otrzymała na urodziny. Nie do końca jej pasował, więc szybko się nim zaopiekowałam. A pachniał naprawdę niesamowicie. Miałam wrażenie, że zupełnie inaczej niż większość żeli pod prysznic. Po prostu prawdziwa lawenda, która zostawała na skórze po kąpieli.Widziałam wielkie stoisko Starej Mydlarni w Naturze i ceny mają o niebo lepsze niż The Body Shop, a zapachy niesamowite. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem. Rzadko powtarzam żele pod prysznic. Chciałabym spróbować innych zapachów.

Żel pod prysznic H&M - Małe opakowanie, wykorzystywane głównie na wyjazdach. Jednak termin się już powoli kończył i musiałam go zużyć. Dość ładny zapach, ale w sumie nic szczególnego. Żel jak żel.
Czy kupię ponownie? Nie.

Próbka żelu i szamponu Jonhson's baby - Dostałam go w paczuszce, o której pisałam tutaj. Okropnie pachniał, nie nadawał się do włosów (były bardzo matowe) i  wgl nie przypadł mi do gustu.
Czy kupię pełnowartościowy produkt? Na pewno nie.

Balsam nawilżający Nivea - Bardzo fajny balsam, szczególnie służył mi latem. Szybko się wchłaniał, ładnie pachniał, był poręczny. Czego więcej chcieć?
Czy kupię ponownie? Bardzo możliwe.

Masło do ciała Bielenda - Recenzja tutaj. Świetny produkt.
Czy kupię ponownie? Tak, ale najpierw chciałabym spróbować innych masełek Bielendy.

Szampon HiPP - Jak na razie mój ulubiony szampon. Wspominałam o nim w listopadowym projekcie denko. Już mam dwa kolejne opakowania.
Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak.

Szampon Johnson's baby - Szampon jak szampon. Nic szczególnego, zdecydowanie wolę HiPPa.
Czy kupię ponownie? Nie.

Krem nawilżający Bioderma - Kupiłam go na promocji z Super Pharmie za około 10 zł. Miałam wrażenie, że po nim wyskakiwały mi nieładne niespodzianki na twarzy, a cera się bardziej przetłuszczała. Wyrzucam pół opakowania kremu.
Czy kupię ponownie? Nie.

Dwufazowy płyn do demakijażu Bielenda - Rewelacyjny płyn, mój nowy ulubieniec! Świetnie sobie radzi z demakijażem i nie jest drogi.
Czy kupię ponownie? Tak, tak, tak!

Tusz do rzęs Maybelline - Jak na swoją cenę nawet nieźle się sprawdzał. Trochę kruszył, ale nie aż tak jak One by One. Jednak nie podbił mojego serca.
Czy kupię ponownie? Raczej nie.

Maseczka i Peeling Bielenda - Mała ilość w porównaniu do ceny, niezbyt ładny zapach, nie zauważyłam oczyszczenia i nawilżenia.
Czy kupię ponownie? Nie.

Maseczka oczyszczająca Ziaja - Nie mogę o niej dużo powiedzieć. Na pewno ślicznie pachnie (jak masło kakaowe?), to jedna z tańszych maseczek (zapłaciłam 1,79zł), jest łatwo dostępna, a moja skóra po jej użyciu wolniej się przetłuszcza. Mam nadzieję, że po kilku opakowaniach dokładnie opiszę wam jej działanie.
Czy kupię ponownie? Tak.

Peeling 3-sferyczny (cokolwiek to oznacza ;) - jeśli wiecie napiszcie proszę w komentarzu) IWOSTIN - Starczył na jedno użycie, więc nie jestem w stanie ocenić jak się sprawdził. Ładnie pachniał, był delikatny.
Czy kupię pełnowartościowy produkt? Nie wiem.

A jak Wam idzie denkowanie? Jacyś ulubieńcy albo buble w tym miesiącu? Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Zostać Stałym Klientem Yves Rocher

Co roku mam dylemat z wyborem prezentów. Wtedy zawsze ratują mnie kosmetyki. W końcu jakiej kobiecie nie przyda się żel pod prysznic, płyn do kąpieli czy ślicznie pachnące mydełko? Dlatego raz w roku zawsze kieruję się do Yves Rocher i wybieram kilka zimowych zapachów. Zostają one zapakowane na miejscu i od razu gotowe do sprezentowania ;) Taki zestaw pojawił się również z moich świątecznych zakupach, które pokazałam wam jakiś czas temu. Przy okazji założyłam Kartę Stałego Klienta i od razu zostałam obdarowana próbkami i bonami, z których na pewno skorzystam. Nie wiem jak będzie z odwiedzaniem tego sklepu po okresie świątecznym (zawsze drogerie typu Rossmann czy Natura mi wystarczały), ale może zacznę tam częściej zaglądać.

(post ten nie jest w żaden sposób sponsorowany, zawiera tylko moje własne przemyślenia)














No i jak każda blogowiczka życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt,
wielu nowych kosmetyków,
żadnych bubli,
zapału w prowadzeniu swoich blogów,
a także:
ciągłego jedzenia i nie tycia,
zdrowia zdrowia i zdrowia,
poznania wielu wspaniałych ludzi,
znalezienia celu w życiu
i ogólnie wszystkiego, wszystkiego NAJLEPSZEGO :) 


Blueeyed

niedziela, 23 grudnia 2012

Anti-Perspirat NIVEA Calm&Care

Produkt: Anti-Perspirat NIVEA Calm&Care 

Cena: około 13 zł
Dostępność: Rossmann, Natura, Auchan, SuperPharm
Pojemność: 50 ml
Składniki:



Opakowanie:  Jest szklane i ciężkie. Przeszkadza to nie tylko w podróży, ale także w domu, bo boję się, że mi upadnie. No i pewnego dnia... stało się. Dezodorant mi się wyślizgnął i wylądował na podłodze w łazience... cały w kawałkach. Rano jestem zazwyczaj mało rozgarnięta, więc tak niebezpieczne rzeczy nie powinny trafiać w moje ręce ;) Kulka jest mała - mniejsza niż w wielu innych dezodorantach, ale w żaden sposób nie przeszkadza to w aplikacji.




Zapach i konsystencja: Zapach jest delikatny i mi osobiście bardzo się podoba. Konsystencja mleczna, podobna do większości dezodorantów w kulce.

Aplikacja: Kupiłam ten dezodorant, bo nie było NIVEA Calm&Care w sprayu. Denerwuje mnie, że po aplikacji muszę stać w bieliźnie i marznąć czekając aż wyschnie przez około 10 minut. Jeżeli nie poczekam, wiem, że będę miała mokrą bluzkę. Jest to chyba właściwość wszystkich dezodorantów w kulce i niby nie powinnam narzekać, ale trochę mnie to irytuje.

Działanie: Chroni przed poceniem się jak każdy inny anti-perspirat - bez rewelacji. Jednak można go aplikować od razu po goleniu i to sprawia, że jest moim niezbędnikiem, szczególnie w wakacje. Moje pachy są bardzo wrażliwe i często zwykły dezodorant był dla mnie prawdziwą męczarnią. Tego praktycznie nie czuję.

Ocena: Mimo kilku jego wad zawsze musi być w mojej kosmetyczce (w sprayu lub w kulce) i nie mogę dać niższej oceny niż...

5-/5


PS: Co sądzicie o nowym wyglądzie bloga? :)

wtorek, 18 grudnia 2012

Drobna przesyłka

Jakiś czas temu wygrałam tusz do rzęs Astor Play it Big. Dotarł do mnie w zeszłym tygodniu razem z trzema próbkami :) Bardzo dziękuję za tę paczuszkę! Myślę, że niedługo pojawi się jego recenzja.



Używałyście tego tuszu lub któregoś z produktów, których próbki otrzymałam? Co sądzicie?

niedziela, 16 grudnia 2012

Krok po kroczku... Idą Święta!

Jak Wam mija weekend? Bo mi rewelacyjnie :) Całą sobotę spędziłam na robieniu świątecznych zakupów i pieczeniu pierniczków. Zawsze miotam się po sklepach i nie wiem co kupić, ale tym razem ta wyprawa stała się dla mnie czystą przyjemnością. Tak więc chciałabym przedstawić Wam propozycje prezentów dla moich bliskich. Mam nadzieję, że spodobają im się one tak jak mi :)



Pierwszą kupiłam szminkę z L'oreala dla mamy. Jakiś czas temu skończyła jedną o tym samym numerku i narzekała, że nie może jej nigdzie znaleźć. Zastanawiam się, czy L'oreal nie zmienił niedawno numeracji szminek, ale kolory różnią się nieznacznie, więc mam nadzieję, że będzie pasować.



Żel pod prysznic, mydło i kostka do kąpieli z Yves Rocher dla mojej koleżanki. Zapach karmelizowanego jabłka dobrze sprawdzi się w tym zimowym okresie. W dodatku ładnie zapakowane na miejscu. Dorzuciłam jeszcze czekoladę z Ritter Sport, również w zimowym klimacie.




Trzy kolorowe i ślicznie pachnące peelingi Joanny dla Kamili, Eli i Mirelli. Dodam jeszcze jakieś drobiazgi i myślę, że wyjdą z tego trzy śliczne prezenciki :)





Kolczyki "wąsy" z Aldo dla mojej młodszej siostry. Mnie osobiście średnio kręci biżuteria w tym stylu, ale myślę, że się jej spodoba. Do tego dokupiłam pierścionek z aparatem w sklepie indyjskim.

Na razie to wszystko, mój budżet niestety nie pozwala na droższe prezenty, chociaż bardzo bym chciała. 

A wieczór? Upłynął mi na pieczeniu pierniczków wspólnie z przyjaciółką. Jak oceniacie naszą pracę? :)

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...