poniedziałek, 14 stycznia 2013

Chwila szczerości

Doszłam ostatnio do wniosku, że prowadzę tego bloga od kilku miesięcy, a moi czytelnicy prawie nic o mnie nie wiedzą. Nie pojawiło się to ani jedno moje zdjęcie, opis zainteresowań czy faktyczne podejście do kosmetyków. Natchnęło mnie to do opowiedzenia Wam o kilku sprawach i zmianie na blogu. Ale zacznijmy od początku.

Mam 16 lat. Tak, zdaję sobie sprawę, że większość blogerek jest ode mnie starsza, a osoby w moim wieku są traktowane z lekkim pobłażaniem. Nie zrażam się tym. Ten blog ma być przyjemnością przede wszystkim dla mnie. Wiem, że brzmi to egoistycznie, ale tak po prostu jest. I jestem pewna, że wiele dziewczyn się ze mną zgodzi. Nie chcę wchodzić tutaj z przykrego poczucia obowiązku, bo "coś już by wypadało napisać, skoro tak długo się nie odzywałam". 

W związku z tym chciałabym poruszyć następną sprawę już bliżej dotykającą samego bloga. Mam wrażenie, że moje recenzje i część postów jest po prostu dość sztywna. Ciężko mi jest to inaczej nazwać. Zrozumiałam, że setki opisów tych samych produktów nie są potrzebne w internecie. Postanowiłam zwrócić uwagę na to, co mnie samą interesuje na innych blogach. I nie, nie są to składy kosmetyków, opisy producentów, konsystencja produktu i tym podobne. Nie mówię, że jest to niepotrzebne (bo jest i często się przydaje!), ale czy warto pisać to setny raz, skoro wszystko można znaleźć wpisując dany kosmetyk w Google? W ciągu ostatnich kilku miesięcy bardzo zaangażowałam się w blogosferę. Obserwuję wiele blogów i regularnie na nie wchodzę. Widzę, co kto pisze, jakie tematy są poruszane. Widzę także to, co naprawdę mnie interesuje. A jest to faktyczna opinia na temat danego produktu. Zupełnie subiektywna, widziana własnymi oczami, przez pryzmat własnej cery. Kiedy zastanawiam się nad zakupem czegoś szukam właśnie takich recenzji. Każdy ma inne, swoje osobiste wymagania, preferencje, ale jeśli znajdzie się dużą ilość pozytywnych opinii (lub negatywnych oczywiście) można zdecydować, czy kupić dany produkt, czy nie. Dlatego postanowiłam zmienić trochę "szablon" moich recenzji. Na pierwszy plan wysuną się plusy/minusy i faktyczna ocena produktu. Oczywiście będą zdjęcia i różne potrzebne informacje, ale przedstawione jako coś dodatkowego, a nie zajmującego większość posta. Koniec wytartego szablonu, chcę zacząć się bawić i mam nadzieję, że Wy będziecie razem ze mną. Mogą się pojawić tu różne nawet najdziwniejsze rzeczy, zupełnie nie wychodząca zabawa grafikę (no trzeba chociaż próbować), ale w końcu po co mi ten skrawek internetu? Ma sprawiać radość i pokazywać mnie. Mnie, a nie kogoś innego. 

I jeszcze ostatnia sprawa. Tak jak powiedziałam na początku - moje podejście do kosmetyków. Nie jestem zakupoholiczką, kosmetykoholiczką czy włosoholiczką. Nie, po prostu nie. To wszystko jest dla mnie sprawą bardzo podrzędną, a blogosfera ma sprawiać przede wszystkim przyjemność i pomagać w wybraniu wartych zakupu produktu. Tak to traktuję i chciałam Wam o tym powiedzieć.

Bardzo dziękuję osobom, które wytrwały do końca tego długiego wywodu. Jeśli macie do mnie jakiekolwiek pytania - piszcie w komentarzach, a ja postaram się na nie wszystkie odpowiedzieć.

W tym poście nie miałam zamiaru obrazić żadnego bloga. Każdy ma inne gusta, potrzeby. Zmiany pragnę wprowadzać u siebie, a nie krytykować innych.


I jeszcze jedna mała kwestia (ależ ja się dzisiaj rozpisuję!). Zauważyłam, że w ciągu ostatnich kilku tygodni bardzo wzrosła liczba obserwatorów bloga Cut Your Jeans. Chciałabym Wam bardzo podziękować, za to, że jesteście ze mną, regularnie odwiedzacie i komentujecie moje wypocinki ;) Szczególnie członkiniom Malinowego Klubu, bo widzę, że w dużym stopniu zawdzięczam to właśnie Wam :)


środa, 9 stycznia 2013

Malinowy balsam do ust Yves Rocher

Produkt: Balsam do ust Malina Yves Rocher

Cena: 12 zł
Dostępność: Yves Rocher
Pojemność: 5 g
Składniki:
 

Opakowanie: Szklany i niestety dość ciężki słoiczek. Zdecydowanie wolałabym ten produkt w sztyfcie. Przez to opakowanie nigdy nie zabieram go ze sobą, zawsze jednak leży koło mnie na biurku i jest często używany.

Zapach i konsystencja: Zapach jest malinowy (no jak sama nazwa wskazuje ;)), dość intensywny. Jednak po nałożeniu na usta praktycznie go nie czuć i nie płaczę z tego powodu, bo wiem, że bym się zamęczyła. Konsystencja hmmm... Pamiętam, że przy pierwszym użyciu musiałam go zmiażdżyć palcem i dopiero wtedy był odpowiednio miękki. Nie rozpuszcza się tak jak balsam z TBS, w sumie jest dość gęsty.


Działanie: Jak najbardziej mi odpowiada. Po aplikacji zostaje dłuższy czas na ustach i dobrze je nawilża. Stał się moim zimowym niezbędnikiem.

Ocena: Byłby świetnym produktem, gdyby można by go kupić w sztyfcie. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Daję wieeeelki plus za naturalne składniki i nawilżanie. Jednocześnie aplikacja jest bardzo niewygodna i niehigieniczna. Ciężko go ocenić, ale daję...
4+/5

sobota, 5 stycznia 2013

Na przekór pogodzie...

 ... wesoła zieleń!

Witam Was serdecznie w nowym roku! :) Wróciłam niedawno z ogroomnych wyprzedażowych zakupów i strasznie zmęczona (ale zadowolona) pomyślałam, że dawno już nie było nowego wpisu. 
W takim razie chciałabym Wam przedstawić jeden z moich świątecznych prezentów - lakier do paznokci Golden Rose Rich Color o numerku 18. Producent zapewnia, że jedna warstwa lakieru wystarcza, aby osiągnąć idealny efekt. Trochę sceptycznie do tego podeszłam, ale zaczęłam malować i... to prawda! W dodatku lakier dość szybko schnie i ma nawet przyzwoitą trwałość. Chyba skuszę się na inne kolory, bo bardzo mile mnie zaskoczył. Jedynym minusem jest to, że dość ciężko się go zmywa - trzeba troszkę się pomęczyć, aby niebieskawo-zielony kolor nie został na płytce paznokcia. Poza tym sprawdził się naprawdę świetnie.






poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nocne niebo pełne gwiazd

... czyli Sylwestrowy mani Blueeyed


Długo nie wiedziałam co włożyć na Sylwestra. Nie miałam żadnego pomysłu, ale jakoś się tym nie przejmowałam. W sobotę po ciastku w kawiarni, razem z koleżanką postanowiłyśmy zajrzeć do centrum handlowego - tak po prostu się przejść. Będąc w New Yorkerze zauważyłam przecenę na kilka sukienek. Pomyślałam - czemu nie, warto spróbować - i stało się, wyszłam ze sklepu z kiecką w kolorze fuksji. W końcu aż szkoda nie kupić, skoro kosztuje 40 zł ;) 

Już za dobre kilka godzin wychodzę z domu i chciałabym pokazać Wam moją prepozycję Sylwestrowego mani. Posłużył mi lakier FLASH, który już pokazywałam i Golden Rose Miss Selene o numerku 162. Szczerze mówiąc ten drugi lakier mam już od doooobrych paru lat. Kupiłam jeszcze jako mała wielbicielka brokatu i różu. Nawet nie spodziewałam się, że kiedyś go użyję, a tu proszę - jestem zachwycona :)


Dodaję jeszcze zdjęcie 
sukienki dla ciekawskich ;)
( aby powiększyć wystarczy kliknąć)

Jest to ostatni wpis w tym roku, także chciałabym Wam 
życzyć spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia, miłości, radości i właściwie wszystkiego czego sobie zażyczycie :)
Oby nowy roku 2013 był co najmniej! tak udany jak 2012!

niedziela, 30 grudnia 2012

Bo warto jest zaglądać czasem do Biedronki...

Wstąpiłam dzisiaj na chwilę do Biedronki i co zobaczyłam? Stoisko Bell i mnóstwo ślicznych kosmetyków. Nie mogłam się powstrzymać, tak samo jak moja mama i kupiłyśmy 2 róże (jeden będzie używany jako bronzer ze względu na swój kolor) i ciemno różowy lakier. Potem zauważyłam pomadki Oeparolu w trzech zapachach i nowy szampon Garnier Fructis. Nie przepadałam za szamponami Garniera, ale ten nie ma SLS i postanowiłam spróbować.





No więc jeżeli was coś zainteresowało - pędźcie szybko do Biedronki, bo ceny są naprawdę świetne. Swoją drogą używałyście któregoś z tych produktów?

Grudniowy Projekt Denko

W tym miesiącu nie udało mi się zużyć jakiejś ogromnej ilości produktów, ale i tak jestem zadowolona. Jak zawsze w Projekcie Denko chciałabym się z Wami podzielić krótką opinią na temat każdego z kosmetyków.

Żel pod prysznic Stara Mydlarnia - Tak właściwie był to prezent, który moja siostra otrzymała na urodziny. Nie do końca jej pasował, więc szybko się nim zaopiekowałam. A pachniał naprawdę niesamowicie. Miałam wrażenie, że zupełnie inaczej niż większość żeli pod prysznic. Po prostu prawdziwa lawenda, która zostawała na skórze po kąpieli.Widziałam wielkie stoisko Starej Mydlarni w Naturze i ceny mają o niebo lepsze niż The Body Shop, a zapachy niesamowite. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem. Rzadko powtarzam żele pod prysznic. Chciałabym spróbować innych zapachów.

Żel pod prysznic H&M - Małe opakowanie, wykorzystywane głównie na wyjazdach. Jednak termin się już powoli kończył i musiałam go zużyć. Dość ładny zapach, ale w sumie nic szczególnego. Żel jak żel.
Czy kupię ponownie? Nie.

Próbka żelu i szamponu Jonhson's baby - Dostałam go w paczuszce, o której pisałam tutaj. Okropnie pachniał, nie nadawał się do włosów (były bardzo matowe) i  wgl nie przypadł mi do gustu.
Czy kupię pełnowartościowy produkt? Na pewno nie.

Balsam nawilżający Nivea - Bardzo fajny balsam, szczególnie służył mi latem. Szybko się wchłaniał, ładnie pachniał, był poręczny. Czego więcej chcieć?
Czy kupię ponownie? Bardzo możliwe.

Masło do ciała Bielenda - Recenzja tutaj. Świetny produkt.
Czy kupię ponownie? Tak, ale najpierw chciałabym spróbować innych masełek Bielendy.

Szampon HiPP - Jak na razie mój ulubiony szampon. Wspominałam o nim w listopadowym projekcie denko. Już mam dwa kolejne opakowania.
Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak.

Szampon Johnson's baby - Szampon jak szampon. Nic szczególnego, zdecydowanie wolę HiPPa.
Czy kupię ponownie? Nie.

Krem nawilżający Bioderma - Kupiłam go na promocji z Super Pharmie za około 10 zł. Miałam wrażenie, że po nim wyskakiwały mi nieładne niespodzianki na twarzy, a cera się bardziej przetłuszczała. Wyrzucam pół opakowania kremu.
Czy kupię ponownie? Nie.

Dwufazowy płyn do demakijażu Bielenda - Rewelacyjny płyn, mój nowy ulubieniec! Świetnie sobie radzi z demakijażem i nie jest drogi.
Czy kupię ponownie? Tak, tak, tak!

Tusz do rzęs Maybelline - Jak na swoją cenę nawet nieźle się sprawdzał. Trochę kruszył, ale nie aż tak jak One by One. Jednak nie podbił mojego serca.
Czy kupię ponownie? Raczej nie.

Maseczka i Peeling Bielenda - Mała ilość w porównaniu do ceny, niezbyt ładny zapach, nie zauważyłam oczyszczenia i nawilżenia.
Czy kupię ponownie? Nie.

Maseczka oczyszczająca Ziaja - Nie mogę o niej dużo powiedzieć. Na pewno ślicznie pachnie (jak masło kakaowe?), to jedna z tańszych maseczek (zapłaciłam 1,79zł), jest łatwo dostępna, a moja skóra po jej użyciu wolniej się przetłuszcza. Mam nadzieję, że po kilku opakowaniach dokładnie opiszę wam jej działanie.
Czy kupię ponownie? Tak.

Peeling 3-sferyczny (cokolwiek to oznacza ;) - jeśli wiecie napiszcie proszę w komentarzu) IWOSTIN - Starczył na jedno użycie, więc nie jestem w stanie ocenić jak się sprawdził. Ładnie pachniał, był delikatny.
Czy kupię pełnowartościowy produkt? Nie wiem.

A jak Wam idzie denkowanie? Jacyś ulubieńcy albo buble w tym miesiącu? Piszcie w komentarzach :)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Zostać Stałym Klientem Yves Rocher

Co roku mam dylemat z wyborem prezentów. Wtedy zawsze ratują mnie kosmetyki. W końcu jakiej kobiecie nie przyda się żel pod prysznic, płyn do kąpieli czy ślicznie pachnące mydełko? Dlatego raz w roku zawsze kieruję się do Yves Rocher i wybieram kilka zimowych zapachów. Zostają one zapakowane na miejscu i od razu gotowe do sprezentowania ;) Taki zestaw pojawił się również z moich świątecznych zakupach, które pokazałam wam jakiś czas temu. Przy okazji założyłam Kartę Stałego Klienta i od razu zostałam obdarowana próbkami i bonami, z których na pewno skorzystam. Nie wiem jak będzie z odwiedzaniem tego sklepu po okresie świątecznym (zawsze drogerie typu Rossmann czy Natura mi wystarczały), ale może zacznę tam częściej zaglądać.

(post ten nie jest w żaden sposób sponsorowany, zawiera tylko moje własne przemyślenia)














No i jak każda blogowiczka życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt,
wielu nowych kosmetyków,
żadnych bubli,
zapału w prowadzeniu swoich blogów,
a także:
ciągłego jedzenia i nie tycia,
zdrowia zdrowia i zdrowia,
poznania wielu wspaniałych ludzi,
znalezienia celu w życiu
i ogólnie wszystkiego, wszystkiego NAJLEPSZEGO :) 


Blueeyed

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...